Po wielu latach rozmyślań i przygotowań mentalnych, wreszcie założyłam ten blog.
Szczury i Szakale.
Nie. To nie o zwierzętach. To o ludzkiej mentalności. Mentalności, która coraz bardziej mnie przeraża. Jeśli wiele lat wcześniej mnie nie przerażała, to może dlatego, że jej nie zauważałam. Dlaczego nie zauważałam? Któż to wie... może byłam częścią społeczności o takiej mentalności i wpisywałam się w to środowisko oraz taki sposób myślenia oraz bycia?
A może żyłam z dala od takich środowisk i ludzi, i dlatego nie "biło" mnie po oczach to, co teraz razi...
10 lat temu przeprowadziłam się do Warszawy. Zmieniłam środowisko kulturowe i zaczęłam "łapać" tzw. inny punkt widzenia. Dzięki niemu wiele zalet zaczęło stawać się wadami a wiele wad - zaletami.
Właśnie wyglądam przez okno... następny blok... Kolejny dzień uziemienia przez koronawirusa a jednocześnie kolejny dzień poszukiwań pracy motywuje do zajęcia się tym, o czym się myślało przez kilka lat.
Nieudolność w zarządzaniu państwem w obszarze zdrowia najłatwiej przykryć szerząc panikę i zmuszając ludzi do koczowania w swoich mieszkaniach mimo, iż nie zrobiono im testu na obecność koronowirusa.
Spędźmy ten czas pożytecznie.
Monika